Sattwa, radżas, tamas - co to jest? Znaczenie sił kreacji - poznaj przez Vedic Art lub Ajurwedę

Trzy stany, jakości, które możesz odnaleźć we wszystkim. W nich jest wszystko. Jasność, działanie, bezwład. Nieustanne przemieszczanie się po kontinuum.

Gdzie jesteś aktualnie? Ze swoim życiem? Prywatnym? Zawodowym? Gdzie jesteś ze swoją twórczością?

Warto zdać sobie z tego sprawę. Zobaczyć, że nic nie trwa wiecznie. Świadomie kierować się w odpowiednim dla siebie kierunku, reagować albo odpuszczać.

Czym jest sattwa, radżas, tamas?

Ostatnio w moim życiu często pojawia się pojęcie sattwa, radżas, tamas. To jakości blasku, realizacji, bezruchu. Sattwa kieruje nas w pozytywnym, konstruktywnym kierunku. Radżas to działanie, inicjowanie, realizacja. Tamas to siła bezwładu, niemocy, zatrzymania. Ta trzecia często jest niedoceniania w dzisiejszych czasach lub niewłaściwie wykorzystywana.


Moje pierwsze spotkanie z siłami kreacji

Pierwszy raz spotkałam się z tymi pojęciami na kursie Vedic Art - kreatywnej metody rozwoju osobistego, poszerzania świadomości poprzez malowanie intuicyjne. Trzy stany, jakości jako trzy siły kreacji. Wspominam o nich prowadząc zajęcia z Vedic Art stacjonarnie, w plenerze i online. Mówię o nich krótko, bo podczas warsztatu Vedic Art wchodzimy przede wszystkim w doświadczanie. Każdy na swój indywidualny sposób kontaktuję się z intuicją. Daje przestrzeń swojej twórczej naturze, żeby odnaleźć siebie ponownie. Albo raczej wrócić do stanu, z którym pojawiasz się na tym świecie.


Jakie polecam źródła, z których dowiesz się więcej o siłach kreacji

Ostatnio, dość nietypowo, przywołałam stany kreacji wcześniej niż zazwyczaj podczas zajęć Vedic Art. Prowadzę je online, regularnie, 1,5 godziny w cyklu 10 tygodni. Tak to jest z prowadzeniem Vedic Art. To żywy proces. Ma swoją strukturę. Są tematy poszczególnych lekcji. Jednocześnie widzę jak ten kurs jest plastyczny w zależności od tego kto uczestniczy w zajęciach. Ostatnio uczestnik zaciekawił się pojęciami sattwy, radżasu i tamasu. Zzapytał czy polecam jakąś książkę, gdzie można przeczytać o nich więcej. Słyszę i czytam o tym w różnych źródłach. Jednej pozycji książkowej, związanej tylko z tym zagadnieniem nie znam. Najczęściej są to przekazy, które słyszę od moich nauczycieli. Kiedy usłyszałam prośbę o polecenie lektury, intuicyjnie powiedziałam „poobserwuj jak przejawiają się u Ciebie”.

Jak siły kreacji pojawiają się w Twoim życiu?

Wejdź w doświadczenie i zobacz jak jest u Ciebie?

Ja sama ich doświadczam. Obserwuję z ciekawością dziecka. Odkrywam na nowo. Terminy sattwy, radżasu i tamasu wróciły do mnie całkiem niedawno w kolejnej odsłonie. Pojawiły się w ramach zajęć Szkoły Ajurwedy. Uczę się w niej na konsultantkę Ajurwedy - „wiedzy o życiu”, holistycznego podejścia do człowieka i wszystkiego co jest.


Tymczasem wróćmy do prośby o książkę od uczestnika zajęć Vedic Art. Następnego dnia przypadkowo (a wiadomo jak to jest z przypadkami :)) otworzyłam książkę dr Vasant Lada lekarza ajuwerdyjskiego. Książka leżała na stole w kuchni. Nie ruszana od kilku dni. Intuicyjnie czułam, że właśnie teraz chcę do niej zajrzeć. Otworzyłam ją rano następnego dnia po tym jak padła prośba o książkę z wyjaśnieniem pojęć sattwy, radżasu i tamasu. Zobaczyłam rysunek. Opisane trzy stany kreacji.

Podróż Świadomości do Materii.

Uśmiechnęłam się do tego. „Czy wysłać uczestnikowi zdjęcia?” Pojawiło się we mnie pytanie. „Nie, to dla Ciebie” odpowiedź. Ok. Dziękuję za te wewnętrzne dialogi i podszepty intuicji.

Kilka dni później, w weekend dostałam kolejne materiały w ramach mojej Szkoły Ajurwedy i jest ten sam rysunek. Daję go tutaj. W wersji angielskiej. Wkrótce dam wersję po polsku.


Jednocześnie zastanawiam się czy nie za głęboko idę? Czy ten rysunek jest dla Ciebie zrozumiały? Zrozumiałe są te pojęcia? Wraca mi myśl, że jeszcze kilka miesięcy temu zupełnie tego nie rozumiałam. Czytałam książkę i czułam się jakbym miała porozrzucane puzzle z różnych zestawów. Przyglądałam się. Czytałam teksty. O co w tym chodzi? Pojawiało się pytanie. Jakbym czytała w obcym języku. Niewiele z tego do mnie docierało. Szłam dalej. I wiesz co pomogło? Wejście w doświadczenie. Obserwacja jak to się przejawia w życiu. To dało mi większe zrozumienie. Dlatego proponuję Ci obserwacje jak to jest u Ciebie. Jak te trzy stany są widoczne u Ciebie.


I uśmiecham się, bo jak tylko wysyłam prośbę do świata to pojawiają się odpowiedzi, na które jestem gotowa. Też tak masz? :) Zawsze za to bardzo dziękuję. Zdarza się coraz częściej. Wcześniej czy później. Jest. Czasem tylko bardziej uczy cierpliwości, odpuszczenia ;)

Wejdź w doświadczenie i odkryj czym są dla Ciebie stany kreacji

Wróćmy do doświadczania trzech stanów kreacji. Dam Ci tu kilka moich obserwacji. Jednocześnie zachęcam - zobacz jak jest u Ciebie. Zaciekawiaj się. Pytaj siebie. Odpowiedzi przychodzą. Czasem w jasnym, wyraźnym przekazie. Innym razem jest to jak szept do ucha.

Sattwa jest stanem kreacji, który kieruje w pozytywną, konstruktywną stronę. Daje jasność, lekkość, świetlistość, harmonię. W ciągu doby możesz to obserwować o świcie. Świat budzi się do życia, wokół panuje cisza. Ja uwielbiam te momenty kiedy wstaję o 5 rano. Daję sobie chwilę na połączenie się z tym co przyniósł sen, co mi się śniło w nocy. Powrót do ciała. Czucie siebie. Poranki są dla mnie w trybie ciągłej medytacji. Płynnego przechodzenia od jednej czynności do drugiej. W momencie kiedy jestem jeszcze w łóżku oczyszczam swoją aurę. Zastanawiasz się jak? Myślisz, że to nie jest dla Ciebie? Zobacz. Doświadcz. Proste rozwiązania są często najlepsze. Rób to co możesz z tym co masz. A z pewnością masz siebie i czystą intencję. Zobacz czy to dla Ciebie możliwe. Po prostu zacznij. Nawet teraz wstając na chwilę od biurka, komputera, odkładając na chwilę telefon, na którym czytasz ten artykuł. Skieruj dłonie wnętrzem w stronę swojego ciała na wysokości głowy. Dłonie w odległości ok. 10 centymetrów od ciała. Powoli, z uważnością przeciągnij dłońmi, tak jakbyś skanowała, skanował ciało od czubka głowy przez twarz, gardło, klatkę piersiową, splot słoneczny, brzuch, miednicę, biodra (tu będziesz potrzebować usiąść lub schylić się, żeby sięgnąć dalej), do ud, kolan, łydek, kostek, stóp, za stopami możesz dotknąć o krawędź łóżka, podłogę albo odłożyć dłonie po bokach swojego ciała (chodzi o uziemienie). Rozciągnij się znów. Dłonie nad głowę, skanuj dłońmi ciało w odległości 10 cm, wzdłuż twarzy, gardła itd. Powtórz czynność trzy razy.

Ciekawa jestem jak Ci będzie, jak Ci jest. Napisz jeśli chcesz.

Pierwsze i kolejne kroki w codziennej rutynie robią przestrzeń na przepływ sił kreacji

Po przebudzeniu, oczyszczeniu aury, o której piszę wyżej, wstaję. Kontynuuję moją dinacharya - codzienną rutynę [https://www.ayurveda.com/resources/articles/the-daily-routine]

Możesz przeczytać o tym więcej. Dzień jak wszystko ma swoją strukturę. Zrób tyle ile jest dla Ciebie możliwe na teraz. Ja tak robię :)

Ja późnej piję ciepłą wodę, którą mam w termosie przy łóżku. Ciepła woda działa oczyszczająco, bardzo dobrze nawilża.

Idę do łazienki.

Przepłukuje twarz, usta, uszy, nos bieżącą wodą.

Czyszczę język zbierając osad łyżką stołową.

Myję zęby.

Wypróżniam się. Nie zawsze tak było. Nie zawsze tak jest. O tym napiszę oddzielny artykuł.

Myję ręce.

Biorę łyżkę oleju słonecznikowego do ust i płuczę. Przepuszczam między zębami. Pozwalam żeby olej dostał się do każdego zakamarka jamy, gardła, ściągnął wszystko co jest do ściągnięcia. Ok. 5 minut. Olej w trakcie zmienia konsystencję. Po płukaniu wypluwam olej do toalety.

A w trakcie płukania jamy ustnej zapalam świeczkę w kominku-podgrzewaczu. Ogrzewam w nim olej do masażu. Używam sezamowego [https://www.zdrowy-olej.pl/wlasciwosci-oleju-sezamowego/]. Działa rozgrzewająco. Możesz użyć słonecznikowego [https://oliwka24.pl/olej-slonecznikowy/] jest dobry dla wszystkich. Czasem dodaję olejek eteryczny [https://www.doterra.com/US/en/blog/healthy-living-the-perfect-massage-oil]. Rozkładam ręcznik, na którym siadam robiąc automasaż, a później ćwiczenia. Siedzę w svastikasanie, siadzie skrzyżnym [https://yogamudra.pl/2016/07/26/svastikasana-sukhasana-pozycja-latwa/]. Zamaczam czubki małych palcy u dłoni w czarce z olejem. Czuję ciepło. Olej wkładam do uszu. Znajomy kiedyś to zobaczył i zażartował, że wlewam sobie olej do głowy :) Znasz to powiedzenie? Dla mnie te proste, ludowe mądrości nabierają innego wymiaru kiedy świadomie wprowadziłam do swojego życia Ajurwedę. Czerpmy z tego co mamy pełnymi garściami. Wprowadzajmy w swoją codzienność.

Moja codzienność zaczyna się od tych kilku rutynowych zajęć. Codziennie.

Rytm jest dla mnie wszystkim w „tych” czasach. Stabilizuje.

Później masaż całego ciała. Chcesz o tym usłyszeć więcej?

Po masażu ćwiczenia.

Kilka serii powitania słońca [źródło: http://www.fajnastrona.com.pl/fajne-dla-ciebie/powitanie-slonca-sciaga/] i krija z kundalini jogi. Aktualnie zestaw dla tarczycy, nadnerczy i szyszynki [zobacz może znajdziesz coś dla siebie https://www.jogazdrowia.pl/?s=krija&x=0&y=0]

Te poranne rytuały kończę ok. 6 prysznicem.

Cały zegar z rytmem dobowym zgodnym z tym co w naturze daję tu na zachętę. O tym będzie w kolejnych artykułach. [źródło grafiki: https://kingdomhealthcoach.com/daily-routine-use-ayurveda-clock]

Widzę wyraźną różnicę. Energia jest zupełnie inna kiedy zaczynałam dzień ok. 7. „Miasto” wtedy już się budzi. W pędzie po wyłączeniu budzika, goni. Zadanie za zadaniem. Pobudka. Kawa. Ogarnąć siebie. Dzieci. Śniadanie. Wyprawione. Siadasz przed kompem.

Radżas to jest właśnie ten stan od zadania do zadania. Jedziesz, idziesz, zawozisz, przywozisz. Telefon jeden, drugi. Kolejne zadania. Maile. Zakupy. Gotujesz. Ze spotkania na spotkanie.

Wracasz i siadasz. Po całym dniu dopada Cię tamas. Stan zatrzymania, bezwładu, niemocy. To czas odpoczynku, bezruchu, wszystko wokół zastyga, czasem robi się ciężko. Daj sobie na to przestrzeń. Odpocznij. Pójdź spać przed godziną 22:00. Kolejnego dnia spokojnie zacznij dzień ze świtem w stanie sattwy. A może następnego dnia będzie możliwe co innego?

Chcesz usłyszeć o rytmie dobowym więcej? Napisz w komentarzu.

W tamasie też zdarzają się przebłyski

Uśmiecham się do tego jak tematy pojawiają się w naszym życiu. Rosną, przenikają, pojawiają się w różnych aspektach. Zgłębiam. Mam wrażenie, że wszyscy wokół zaczynają o tym mówić. Tak działa nasz mózg.

I obserwuję jak to jest u mnie. Jaka jest teraz pogoda, pora roku i co w związku z tym u mnie. Zachęcam Cię do takiej obserwacji.

Kiedyś chodziłam z pytaniem o co tutaj chodzi? Miałam moment zatrzymania, niedziałania. Nagle mnie olśniło, że to właśnie jest stan tamasu. Ten błysk, który się pojawił sprawił mi wiele radości. Rozjaśniło się. To był mój moment „aha”! To o to w tym chodzi. Kiedy do mojej głowy dotarło, że właśnie teraz, w taki sposób, objawiła się siła kreacji w postaci tamasu przyszło odpuszczenie.


Co się dzieje jak jesteś i widzisz tylko jeden stan kreacji

Inna moja rozmowa o trzech jakościach to wymiana poglądów ze znajomą. Kolejnej olśnienia, że wszystko ma swój stan, w którym dominuje. I tak np. korporacje mają właściwie nieustanny stan radżasu. Moje doświadczenie pracy w dużej firmie jasno pokazało mi, że tu liczy się działanie. Przypomina mi się moja rozmowa z Szefem. Teraz uśmiecham się do tej sytuacji. Pamiętam jak różnymi sposobami próbował do mnie dotrzeć. Z perspektywy czasu myślę sobie, że byłam… „nieszablonowym” pracownikiem. Moment kiedy zostałam z projektem sama, który wcześniej realizowałyśmy we dwie. Szef tłumaczył, prosił żebym przywołała w swojej głowie jak jeżdżę na rowerze. Żeby pojechać szybciej trzeba wrzucić wyższą przerzutkę. Usłyszałam to wyraźnie. Rozejrzałam się co u mnie. U mnie wtedy było pod górkę. Na wyższej przerzutce będzie trudniej jechać, czasem będzie to niemożliwe. Wtedy bardzo podziękowałam za to porównanie. Z perspektywy czasu dzięki temu wyraźniej zobaczyłam wiele sytuacji.


Tak jest z trzema stanami. Sattwa jest jazdą z górki, w najlepszych warunkach jakie możesz sobie wyobrazić. Potrzebujesz jechać w peletonie, peleton jest, wspiera Cię. Wiatr w żagle chciałoby się powiedzieć, choć tu już czuję jakość radżasu. Czujesz to? Bo ja pisząc „wiatr w żagle” mam wizję podejmowania działania. Sam wiatr, który się wydarza jest sattwiczny. Ty rozciągający żagle na maszt, łapiący za ster jesteś w radżasie.

Pisząc ten artykuł dowiedziałam się o śmierci osoby z mojego otoczenia. Obserwuję. Przepływają emocje. Śmierć, tu jest w stanie tamasu. Słowa bliskiej osoby kilka chwil po tej informacji zapadają mi w pamięć: „trzeba się czymś zająć”. To niesamowite jakie człowiek ma sposoby na przetrwanie. Każdy swoje. Z tamasu do radżasu. Żeby wyjść ze stanu bezwładu w stronę życia. Ja wiem, że dobrze jest skontaktować się z tym co w środku. Doświadczenia ostatnich dni bardzo przybliżają do głębi, do szpiku kości, łez. Później pojawia się spokój i uczucie ogarniającego otulenia.


Jedyne co jest pewne to zmiana. Obserwuj. Odkrywaj. Kreuj

I tak nieustannie poruszam się po kontinuum. Od tamasu do radżasu. Od radżasu do sattwy. Od sattwy do radżasu. I znów przestrzeń na tamas. Daj sobie na to przestrzeń. Z wyrozumiałością. To siły kreacji. Zauważ. Puść się. Bądź na fali nieustannego przepływu.

Napisz jeśli tylko chcesz w komentarzu o swoich odkryciach, obserwacjach, doświadczeniach. Inspirujmy się nawzajem.

37 views0 comments

Dane firmy:

Sylwia Kwiatkowska
Więckowskiego 86/96 m 26, 90-758 Łódź

tel. 667 631 003

sylwiavedicart@gmail.com

NIP 775256667

REGON: 386813557
konto: 
19 1140 2004 0000 3802 8035 2812

Zarejestrowana w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG) prowadzonej przez Ministra właściwego do spraw gospodarki.

Informacje:

Chcesz dostawać wiadomości ode mnie?

Wpisz się na listę. 

Zapisując swoje dane akceptujesz:

Polityka Prywatności i Polityka cookies

© 2020 by Sylwia Kwiatkowska